Kontynuacja książki w formie wideo:

www.rewelacyjne.info

Wyjazd do Warszawy (Maluch mi zgnił)

 

Troche mniej wesoła (od tej z pierogami), a bardziej dramatyczna historia wiązała się z faktem popsucia się mojego żółtego Maluszka. Jechałem jak gdyby nigdy nic, a tu mi znienacka zgasło auto. Zjechałem zdruzgotany na pobocze. Próbuję odpalić, a tu nic! Jako że zatrzymałem się koło jakiegoś domu, poszedlem sprowadzić pomoc. Koleś, do którego się zwróciłem, mówił, że owszem, zna się troche na maluchach, ale że właśnie wyjeżdża i że nie będzie mógł mi pomóc. „Pech” – pomyślałem. „No to jestem udupiony; co sobie Pan Prezes pomyśli” – dodałem w myślach.

 

Byłem tak zdołowany, że koleś widząc moją minę stwierdził, że ostatecznie to on ma chwilkę i będzie mógł zajrzeć i popatrzeć co się dzieje. Zajrzał sprawdził i postawił szybką i trafiającą w samo sedno diagnozę: „Skonczyło się paliwo”.

Taki już był ze mnie dureń, że zamiast pamiętać, że trzeba zatankować, gadałem z głosami i grałem ludziom Szopena. „Dupa blada” – pomyślałem. Skąd ja teraz wytrzasnę cepeen i przede wszystkim jak ja do niego dojadę? He he... Po raz kolejny miałem fuksa. Spotkałem dwóch kolesi przy trasie i oni wiedzieli gdzie jest cpn, a cpn był pięćdziesiąt metrów dalej. Popchnęli mnie ten kawałek, po czym zatankowałem i ruszyłem w dalszą drogę.

Komentarze

Napisz odpowiedź



(Twój email nie będzie publicznie wyświetlany.)


Kod CAPTCHA

Kliknij w obrazek, żeby zobaczyć nowy kod.


POLECANY KAWAŁEK:

Groove Armada - 

Edge Hill


U KosyDirect Computers
naprawa komputerów poznańanteny yagi
Strony Internetowe