Kontynuacja książki w formie wideo:

www.rewelacyjne.info

„Wibrafon” w zębie

 

Nie wiem czym jest wibrafon... Nie... Już wiem... Doczytałem w encyklopedii... Jest to instrument perkusyjny wyposażony w rezonatory, na którym się gra uderzając weń pałeczkami. Ale nie o instrumentach muzycznych miał traktować ten rozdział. Miało być o moim zębie, a dokładniej – o braku zęba. Po zębie został tylko zakorzeniony w dziąśle korzeń z wielką dziurą. Moja dziura w lewej górnej siódemce została finalnie usunięta gdzies pod koniec sierpnia 2001. To znaczy, chciałem powiedzieć, korzeń został wyrwany, więc na miejscu dziury powstała jeszcze większa dziura, ale ta, na szczęscie, szybko się zrosła.

 

Ale co ma do historii mojego życia wyrwany ząb? Dość sporo. Bedąc całkowicie zagubiony w potencjalnych możliwościach, w zatrzęsieniu tychże mozliwości dotyczących proweniencji mózgowego radia doszedłem do wniosku, że moje nagłośnienie myśli bierze się właśnie z tego popsutego doszczętnie zęba. Jak by się głębiej nad tym zastanowić, to można by to całkiem rozsądnie uzasadnić. Jeśli korzeń został od wewnątrz kompletnie zjedzony przez próchnicę, to możliwe, że powstało jakieś połączenie między zębem a mózgiem poprzez kość szczękową. Nie wiem na ile teza ta dałaby się obronic w konfrontacji z naukowym podejściem do tematu, ale jak dla mnie, na ówczesne czasy, było to wystarczająco dobre wytłumaczenie. Tak więc nie mogłem się doczekac dnia wyrwania zęba...

Doczekałem się, ale moje problemy ze słowem myślanym – mówionym pozostały. Wbrew zapewnieniom Beaty, żony mojego starszego brata Waltera...

 

 

Komentarze

Napisz odpowiedź



(Twój email nie będzie publicznie wyświetlany.)


Kod CAPTCHA

Kliknij w obrazek, żeby zobaczyć nowy kod.


POLECANY KAWAŁEK:

Jean Michel Jarre - The Emigrant

 

POLECANY FILM:

The Matrix

 

matrix

 

 

U KosyDirect Computers
naprawa komputerów poznańanteny yagi
Strony Internetowe