Kontynuacja książki w formie wideo:

www.rewelacyjne.info

Przygoda z radiestezją

 

Sam nie wiem co o tym teraz powinienem myśleć. Wiele czasu upłynęło od momentu kiedy byłem silnie zaangażowany w zabawy z wahadełkiem. Dawno już, dawno temu przestałem traktować to poważnie. Ciężko mi się więc teraz odnieść do wiosennych wydarzeń z 2001 roku. Spróbuję jednak...

Pisałem wcześniej, że z jednej strony uważam teraz radiestezję za wymysł jakiegos półgłówka, który chce namieszać rozsądnym ludziom w głowach, wyłudzając jeszcze do tego jakieś pieniądze. Z drugiej jednak strony – moje ręce bywały ewidentnie naelekrtyzowane. Mało tego – po zbliżeniu mojej dłoni do dłoni czyjejś, ten ktoś też czuł lekkie mrowienie, coś jakby mu dłon zdrętwiała. Pamiętam dokladnie i na pewno się, w tym co uznałem za prawdę, nie mylę. Ale o tym już pisałem, przejdę więc do sedna. Miałem opisac pewną przygodę. Otóż siedziałem sobie u mnie w mieszkaniu (miałem kiedyś mieszkanie w Toruniu) z moim kolegą Robertem i bawiliśmy się razem wahadełkiem. Postanowiłem naelektryzować swoje dłonie i zobaczyć na ile mocno będzie Rubik (Robert) czuł mój prądzik w swoich dłoniach. Rozkręciłem wahadło do tego stopnia, że kręciło się ono równolegle do podłogi niczym śmigło helikoptera. Pokręciłem nim tak trochę z myślą, że chcę się naelektryzować energią. Zabawne, czyż nie? To co się stało chwile później wcale nie było zabawne...

 

 

Po pierwsze urwało mi się wahadło z nitki, na której wisiało. A po drugie poczułem w dłoniach prąd silniejszy niż zwykle. Zbliżyłem do siebie obie dłonie formując w powietrzu wyimaginowaną kulę, którą obejmowałem dłońmi z rozczapierzonymi na boki palcami. Prąd był silniejszy niż zwykle, ale mi i tego było mało. Skupiłem się więc, by poczuć jeszcze silniejszy przypływ energii. Poczułem... Poczułem jak zdrętwienie przenika z moich dłoni do moich ramion. Chwilę później całe moje ciało było odrętwiałe. Przewróciłem się na podłogę bez tchu. Rubik miał już dzwonić po pogotowie, bo miałem akcje serca tak podwyższoną, jakbym miał za chwilę „strzelić zawałem”. Pamiętam tylko, że nie wiedziałem co się ze mną dzieje i że się bardzo modliłem, żeby to przeszło. Próbowałem coś mówić – coś w stylu: „Pomocy!”, ale żadne słowo nie wypłynęło z moich ust; zamiast tego wypływała z nich piana i to dość obficie. Nie wiem do dziś co się wtedy stało... Możliwe, że był to napad czegoś w stylu padaczki. Z tego co o tym słyszałem, to padaczka jest wywołana złym przewodzeniem nerwowym w mózgu. Może był to niesamowity zbieg okoliczności, że akurat podczas „zabawy w radiestetę” mnie to spotkalo, ale z drugiej strony nigdy póżniej, ani też nigdy wcześniej czegoś takiego nie miałem. Psycholog społeczny powiedzial mi, że był to najprawdopodobniej „epizod prepsychotyczny”. Wtedy jeszcze nie wiedziałem co to jest psychoza, więc tym bardziej nie wiedziałem czym jest takowy prepsychotyczny epizod...

 

 

 

Komentarze

Napisz odpowiedź



(Twój email nie będzie publicznie wyświetlany.)



POLECANY KAWAŁEK:

The Tea Party - Turn the lamp down

(acoustic version)

Tekst:

turn the lamp down low
shelter me
turn the lamp down low
rising up to see
please don't go

do you feel a flame that's burning
as the candle dies
do you see the spirits stirring
as you close your eyes
do you sense the slow advancement
as the twilight thins
do you see the serpent dancing
as it sheds its skin

turn the lamp down low
please don't go

does the sun renounce it's kingdom
as the shadows fall
does a fool rejoice in wisdom
when the raven calls
do you embrace the dancing clayman
as he tears your flesh
do you hear the souls screaming
in the serpents mesh

turn the lamp down low
please don't go

do you need the consolation
of a dead man's hand
as the tears of desolation
flood a dead man's land
do you seek your souls redemption
under fervent skies
don't you see your own reflection
in the serpent's eye

 

 

U KosyDirect Computers
naprawa komputerów poznańanteny yagi
Strony Internetowe