Kontynuacja książki w formie wideo:

www.rewelacyjne.info

Hol do Mieczyków

 

Nie jestem wcale pewien czy nazwa pewnej miejscowości do której zostałem zholowany brzmi „Mieczyki”, ale będę ją tak w tym tekście nazywał, bo nie pomnę już jej prawdziwej nazwy. Że miałem wypadek, drogi czytelniku to już wiesz. Wiesz też, że zostałem zholowany przez „chuja skądinąd”. Ale skąd się w ogóle wzięło jakże brutalnie i nieobyczajnie brzmiące określenie – „chuj”? Otóż zaraz po dachowaniu i zaraz po tym, jak wypchnąłem, z pomocą innych kierowców, malucha na drogę skonstatowałem, że moje auto „nie chce zagadać”, czyli najnormalniej w świecie odmawia rozrusznikowi odpalenia. Wyjąłem więc trojkąt ostrzegawczy, ustawiłem go w odległości kilkudziesięciu metrów od mojego auta, wsiadłem do „kabiny” i zacząłem w niej siedzieć. To znaczy, ściślej rzecz ujmując, nie tyle może siedzieć, co siedziec i myśleć. Siedziałem tak kilka godzin. Trochę później doszedłem do wniosku, że można by zatrzymać kogoś, kto mógłby mnie zholować do jakiejkolwiek cywilizacji, jako że stałem utknąwszy na amen w środku buszu, to znaczy lasu (buszu jako takiego to chyba u nas nie ma). Nikt jednak zatrzymać się nie chciał. Wsiadłem więc do auta i dalej siedziałem myśląc. Aż tu nagle zatrzymuje się jakieś auto...

 

 

Wyszedłem więc (dalej myśląc) powitać radośnie mojego zbawcę. On jednak odjechał nawet nie wychodząc z samochodu. Czyżby się mnie przestraszył? Nie wiem i wiedzieć nie będę, ale wiedziałem wtedy, że skoro auto to sobie pojechało, to najlepszym rozwiązaniem będzie wsiąść do mojego żółtego maluszka z wgiętym dachem po to, by w dalszym ciągu myśleć. Myślałem więc. Myślałem intensywnie. Wtem zatrzymuje się drugie auto. Może ktoś usłyszał moje myśli? Może... Kierowca wysiadł, wyjął z bagażnika linkę holowniczą powiedział grzecznie dzień dobry, ja mu na to, że owszem dobry, ale byłby lepszy, gdyby mi „fura” zechciała zapalić. Ona na to, że nic to. „Zholujemy go do Mieczyków. Tam jest ktoś, kto się zna trochę na maluchach, więc będzie ci mógl pomóc”. Pomyślałem sobie, że to chyba jakiś cud mi się przytrafił, jednak postanowiłem nie cieszyć się przedwcześnie. Doszedłem do wniosku, że „uchicham” się dopiero wtedy, jak już będę mógł wyruszyć w dalszą podróż. Przy okazji zaczepiania linki wspomniałem kierowcy, który zechciał mi pomóc, że trochę wcześniej zatrzymał się któś, któ wcale mi pomóc nie chciał, tylko pewnie się zatrzymał dla żartu, po to, by narobić mi złudnych nadziei. A gość na to – „Bo to pewnie był jakiś chuj z Włoszczowej”. Chuj czy też nie, że się tak wyraże (za moim kolegą Rubikiem cytując) – niech mu nogi smród powykręca. Natomiast temu drugiemu, temu który mnie zholował, niech aniołowie, w niebiesiech służbę pełniący, wynagrodzą sowicie a należycie...

 

Komentarze

Napisz odpowiedź



(Twój email nie będzie publicznie wyświetlany.)


Kod CAPTCHA

Kliknij w obrazek, żeby zobaczyć nowy kod.


POLECANY KAWAŁEK:

The Tea Party - The Grand Bazaar

Wersja akustyczna z płyty - Alhambra

Tekst:

silence swimming in a pool of dreams
beneath its depths the forgotten streams
above, the city of the evening star
behind its walls, the grand bazaar
as she walks through its endless maze
cursing those who mistrust her ways
please my friend no matter what she sees
tell my lover come back to me

doorways spilling out their sombre light
casting shadows that will raid the night
along the alleys of her ruling fears
walk the visions that will cause her tears
lying still as she wills her glance
through the eyes of a charmers trance
please my friend no matter what she sees
tell my lover come back to me

and on the walls
shadows play
twilight souls
anguished ways
lost adrift
severed seas
i await you
come to me

 

U KosyDirect Computers
naprawa komputerów poznańanteny yagi
Strony Internetowe