Kontynuacja książki w formie wideo:

www.rewelacyjne.info

Gazeta

 

Przed moim pierwszym pobytem w klinice, czyli przed IV 2002 robiłem dużo dziwnych, dla przeciętnego śmiertelnika przynajmniej, rzeczy. Jeszcze więcej dziwnych rzeczy wtedy myślałem. Razu pewnego przyszło mi do głowy, że gdzieś się zatrudnię. Wychodziłem z założenia, że oprócz zwykłego pracownika, będę dla firmy niesłychaną reklamą. Nie myślałem już nawet, że będę celowo reklamował firmę za pomocą rozgłośni radiowej umieszczonej w mojej głowie. Wiedziałem już, że nikt z ludzi się nie przyzna do tego, że moje myśli słychać, więc nie liczyłem wcale na etat „rozgłaszacza”... Chciałem mieć po prostu jakąś robotę, żeby mieć się czym zająć.

Poszedłem razu pewnego do jednej z lokalnych gazet celem zdobycia pracy. Chciałem coś dla nich pisać, ale oni ostatecznie, po rozpatrzeniu mojego wniosku, stwierdzili, że nie brakuje im ludzi do pisania, ale powiedzieli, że mogą mi dać robotę przy roznoszeniu gazet. Tak więc roznosiłem gazety a właściwie rozwoziłem (rowerem). Szybko wysnułem koncepcję, że firma dla której pracowałem niezwykle szybko i niezwykle duże zarobi dzieki mnie pieniądze. Pamiętam jak dziś, jak to palilem papierosa z redaktorem naczelnym stojąc pod drzwiami redakcji.

 

 

On rozmawiał z szefem spółki, która wydaje gazetę, a ja stałem sobie obok i komentowałem w myślach to o czym oni rozmawiali. Zobowiązalem się wtedy szefowi tejże gazety, że jako lojalny pracownik będę myśłał o gazecie tak często jak się tylko da i to w samych superlatywach. Według mojej „koncepcji reklamy” im więcej bym myślał o gazecie, tym bardziej by się u ludzi zakorzeniły moje myśli w głowie.

Mogło być to o tyle efektywne, że jak udowodnili spece od marketingu, reklama która denerwuje jest jadnym z najlepszych sposobów, by zmusić potencjalnego klienta do kupna danego towaru. Tak więc miałem myśleć o gazecie, a ludzie mieli tego słuchać. Myślałem, że w niedługim czasie od mojego pierwszego dnia pracy dostanę awans. Byłem przekonany, że już niedługo będę właścicielem, albo przynajmniej współudziałowcem firmy.

Ale trafiłem do szpitala psychiatrycznego i tak się moja przygoda, jedna z wielu, skończyła...

Komentarze

Napisz odpowiedź



(Twój email nie będzie publicznie wyświetlany.)


Kod CAPTCHA

Kliknij w obrazek, żeby zobaczyć nowy kod.


POLECANY KAWAŁEK:

Future Sound  of London - 

Calcium


 

U KosyDirect Computers
naprawa komputerów poznańanteny yagi
Strony Internetowe