Kontynuacja książki w formie wideo:

www.rewelacyjne.info

Cała prawda

 

Jeśliby chciać napisać całą prawdę, prawdę i tylko prawdę, tak jak to się mawia w amerykańskich filmach traktujących o ichniejszym wymiarze sprawiedliwości, na temat genezy mojej psychozy, to trzeba by zacząć od smutnego faktu uzależnienia się mojej skromnej osoby od marihuany, czyli od niewinnego z pozoru „zioła”. Wiele razy na kartach tej książki wspominałem o amfetaminie, teraz więc trochę o „zielonym szaleństwie”, bo od niego się właśnie zaczęły moje problemy. Do czerwca Anno Domini 2001, czyli do początku choroby, czyli, dokładniej pisząc, do zauważenia przeze mnie pierwszych objawów choroby paliłem dużo i często. Zaczęło się to jeszcze w Holandii w trakcie wakacji roku dwutysięcznego. „Kontynuowało się”, jeśli można tak powiedzieć, przez kolejny rok z mniejszymi lub większymi przerwami dopóty, dopóki nie zdałem sobie sprawy z tego, że zachorowałem w dużej mierze właśnie dzięki tak wiernemu przywiązaniu się do „Marii”. Wcześniej byłem gorącym zwolennikiem palenia. Jest wiele opinii głoszących, że marihuana jeśli nie jest całkowicie nieszkodliwa, to przynajmniej o wiele mniej szkodliwa od alkoholu. Może jest w tym trochę racji. Może nie. Nie wiem. Kiedyś skłaniałem się ku takim właśnie opiniom na temat „ganji”, ale po tym wszystkim co przeszedłem zdałem sobie sprawę, że fakt palenia mógł być katalizatorem, który wywołał u mnie psychozę. Lekarze nie są do końca pewni i nie są w stanie w stu procentach stwierdzić co wywołało daną psychozę, ale istnieje teoria, jakoby nie tyle nawet choroba, co podatność na chorobę była przenoszona dziedzicznie. Choroby jako takiej się nie dziedziczy. Można natomiast być obciążonym genami, które mogą, przy spełnieniu określonych warunków wyzwolić postać chorobową. Jednym z takowych warunków, które zadecydowały o tym, że zapadlem na to ciężkie choróbsko, był z pewnością fakt tonami wypalanej przeze mnie onegdaj „trawy”. Wniosek z tego płynie taki, że nie wszyscy palący muszą od razu skończyć w „wariatkowie”, ale sięgając po tego typu zioła zwiększają oni prawdopodobieństwo rozwinięcia się u nich wszelkiego rodzaju chorób psychicznych.

 

 

Jeśli natomiast chodzi o amfetaminę, to jest ona bezsprzecznie wstępem do wszelkiej maści psychoz. Istnieje nawet fachowy termin medyczny – „psychoza poamfetaminowa”. Tak więc nie tylko „proch” niszczy pamięć, nie tylko zaburza działanie neuroprzekaźników, ale też może spowodować ciężką chorobę. Tyle tytulem wyjaśnienia. A wyjaśnienie to piszę dlatego, żebyś sobie drogi czytelniku nie pomyślał, że pisząc na przykład – „pyszna kreseczka”, mam na celu zachęcenie Cię do brania narkotyków. Określenie „pyszna” wiąże się z faktem przyjemnych doznań po zażyciu tegoż specyfiku, ale jeśli się przeszło przez takie piekło jak ja przez ostatnie trzy lata, to najchętniej by się ten przymiotnik zastąpiło słowami „ścieżka śmierci”...

 

Komentarze

Napisz odpowiedź



(Twój email nie będzie publicznie wyświetlany.)


Kod CAPTCHA

Kliknij w obrazek, żeby zobaczyć nowy kod.


POLECANY KAWAŁEK:

Smashing Pumpkins - Shame

Tekst:

You're gonna walk on home
You're gonna walk alone
You're gonna see this through
Don't let them get to you

Sh-shame, sh-shame
Sh-shame

Love is good and love is kind
Love is drunk and love is blind
Love is good and love is mine
Love is drunk all the time

Sh-shame, sh-shame
Sh-shame, sh-shame

You're gonna walk on home
You're gonna walk alone
You're gonna walk so far
You're gonna wonder who you are

Sh-shame, sh-shame
Sh-shame, sh-shame
Shame, shame

Love is good and love is kind
Love is good and love is blind
Love is good and love is mine
Love is good all the time

Hello, goodbye, you know you made us cry
Hello, goodbye, you know you made us cry
Hello, goodbye, you know you made us cry
Hello, goodbye, you know you made us cry

Hello, goodbye, you know you made us cry
Hello, goodbye, you know you made us cry
Hello, goodbye, you know you made us cry

 
U KosyDirect Computers
naprawa komputerów poznańanteny yagi
Strony Internetowe